Tematy
menu      Izba Cywilna Sądu Najwyższego
menu      Izba Gospodarcza Wodociągi Polskie
menu      Izba Przemysłowo Handlowa Budownictwa
menu      Izba Rolnicza Województwa Łódzkiego
menu      izba-skarbowa.opole.pl
menu      Izba skarbowa.waw pl
menu      Izba Aptekarska w Krakowie
menu      Izba Celna w Katowicach
menu      Izba Celna w Kielcach
menu      Izba Celna w Łodzi

Wyświetlono odpowiedzi wyszukane dla zapytania: Izba Przyjęć





Temat: potracenie przez samochod w USA
Szanowni Panstwo,

w trakcie pobytu w USA (legalnego, uczestnicze w konferencji) przytrafil mi sie
przykry wypadek, a mianowicie zostalem potracony przez samochod w momencie
przechodzenia przez jezdnie. Uscisle, ze przechodzilem w miejscu dozwolonym,
mialem zielone swiatlo (tzn biale swiatlo, taka tutaj jest nomenklatura). Co
prawda samochod nie jechal zbyt szybko, z ustalen policji wynika ze ok 20 mil/h
jednak impetem rozbilem przednia szybe i dosyc mocno sie poobijalem. Oczywiscie
natychmiast zjawila sie policja, pogotowie, potem szpital (wenflon, plyny
fizjologiczne, RTG, EKG, tomografia). Szczesliwie okazalo sie ze poza
stluczeniami, bolesnymi i licznymi otarciami nie odnioslem obrazen wewnetrznych
i po 4 godzinach zostalem wypisany ze szpitala.

Tyle tytulem wprowadzenia, teraz pytanie:

znajac sprawce (policja ma namiary), majac niezbite dowody i zeznania swiadkow
ze wina lezala po stronie kierowcy (zreszta to z jej ubezpieczenia pokryte
zostaly koszty leczenia na tzw Traumie - izba przyjec tylko dla ofiar groznych
lub tylko groznie jak w moim przypadku (wybita szyba) wygladajacych wypadkow )
czy moge sie starac o jakiekolwiek odszkodowanie?

Nie pytam tu o odszkodowanie z mojej polisy, tylko od sprawcy wypadku.

Dodatkowo uszkodzeniu ulegl laptop, ktory mialem przy sobie w czasie wypadku

Czy szukac prawnika na miejscu (za kilka dni wracam do kraju) czy zabrac
wszystkie dokumenty jakie mam (ze szpitala i policji) i reszte zalatwiac w
kraju?

Czy ktos z Was spotkal sie z podobnym przypadkiem?

Czy ktos z Was moze polecic kancelarie adwokacka zajmujaca sie takimi sprawami w
San Diego California lub w Warszawie?

Bede wdzieczny za kazda rade,

pozdrawiam serdecznie

Grzegorz

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Nazwisko Sikorskiego wykreślone z raportu WSI?
Wystarczy izba przyjęć specjalistycznego szpitala. Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Nazwisko Sikorskiego wykreślone z raportu WSI?
adas313 napisał:

> Wystarczy izba przyjęć specjalistycznego szpitala.

najlepszego szpitala! Po kastingu!!!

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Krwawe porachunki w podwarszawskim Raszynie
Racja! Siła potrzeby pochwalenia się była silniejsza od
rozsądku.Wystarczy teraz aparat w ręku w pobliżu
zdarzenia /choćby pobicia/ i ..po aparacie ,albo izba przyjęć. Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: głos mc mgr odbije się szerokim echem w swiecie
Zaraz się okarze, że pałac prezydencki to cholerna izba przyjęć. Tylko co za
doktor tam przyjmuje:) Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: " daj nam w lape "
" daj nam w lape "
" PRZESTĘPCZOŚĆ. Lekarze oskarżeni

Izba przyjęć łapówek


Sześciu inowrocławskich lekarzy, w tym 3 orzeczników, 2 sanitariuszy i 3
pielęgniarki oraz 34 pacjentów oskarżył wczoraj o korupcję bydgoski
prokurator. Dziś akta otrzyma sąd w Inowrocławiu.


Aferę z wyłudzaniem odszkodowań z firm ubezpieczeniowych wykryli latem
ub.r. policjanci z wydziałów do spraw korupcji komend: Wojewódzkiej w
Bydgoszczy i Powiatowej w Inowrocławiu. Mechanizm działania osżonych był
bardzo prosty. Sanitariusz bądź pielęgniarka ze szpitala docierali do osób,
które godziły się wyłudzić odszkodowanie z firm PZU Życie, ComUnion bądź
BTUNaganiacz docierał też do lekarza z izby przyjęć szpitala, który
przygotowywał stosowną dokumentację urazu doznanego przez "pacjenta" i
historię jego "choroby". Wizyta u lekarza orzebyła już tylko zwykłą
formalnością.
Jednemu z sanitariuszy - Dariuszowi I. - prokurator przedstawił 60
zarzutów. Naganiacz inkasował najczęściej kilkadziesiąt złotych, lekarz z
izby przyjęć - na ogół 50-100 zł, lekarz orzecznik - od 1 do 3 tys. zł.
Resztę kasował "pacjent". Towarzystwa ubezpieczeniowe wypłacały od 2,6 do 8
tys. zł. Łącznie - jak się ocenia - straciły 150-200 tys. zł. Proceder trwał
od połowy 2001 r.
Oskarżeni zostali lekarze: Jarosław K., Michał M., Marianna J.-M., oraz
trzej chirurdzy. Prokurator zastosował wobec nich zawieszenie w wykonywaniu
zawodu lekarza. Ale złożyli zażalenia i sąd decyzje prokuratora uchylił.
Pracują więc nadal. Jeden z lekarzy był aresztowany, za kratki trafili też
dwaj sanitariusze. Wobec innych zastosowano poręczenia majątkowe - do 35 tys.
zł oraz zakazy opuszczania kraju.
Kilku z oskarżonych lekarzy przyznało się do winy, w tym jeden
orzecznik. Również sanitariusz. Grozi im do 8 lat więzienia. To nie pierwszy
i nie ostatni akt oskarżenia w sprawie korupcji w inowrocławskim szpitalu.
Jeden trafił już do sądu w listopadzie. Proces rozpocznie się 17 stycznia.
Śledztwo w kolejnych sprawach toczy się dalej.


Adam Lewandowski ( GP )

30 Grudnia 2004 "
Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Imprezy w szpitalnej stołówce
Prawdziwa izba przyjęć ! :)))))
Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Leczymy się jak w Meksyku


Jestem lekarzem z 12 letnim starzem pracy, pracuję w szpitalu powiatowym,
posiadam II stopień specjalizacji, zarabiam 1420 zł brutto (mogę przesłać
zaświadczenie o zarobkach) po podwyżce 3 lata temu. Dodam, że mój szpital jest
w złotej setce szpitali w Polsce. Nie rozumiem, dlaczego np. sędzia ma
zagwarantowane wynagrodzenie na odpowiednim poziomie i niezależne od kosztów
funkcjonowania całego aparatu sądowniczego, dlaczego nauczyciele maja
zagwarantowany wzrost o 3 % ich wynagrodzeń w przyszłym roku i zarabiają
znacznie wiecej ode mnie. Dlaczego sprzątaczka w Kasie Chorych zarabia co
najmniej tyle co ja, dlaczego więźnoiwie pracujący w więzieniach już w styczniu
zeszłego roku otrzymywali trzynaste pensje a ja nie pamiętam kiedy ją dostałam
ostatni raz (sąsiad jest kierownikiem administracji w areszcie)-czy już
wystarczy przykładów ogromnej niesprawiedliwości?. Moja praca jest pracą
publiczną i dopuki tak jest moje wynagrodzenie nie powinno być uzależnione od
sutuacji w służbie zdrowia. Z usług lekarzy korzysta całe społeczeństwo, nie
rozumiem dlaczego akurat z moich poborów finansujecie wszystkie niedobory w
służbie zdrowia?. Czy to sprawiedliwe, że politycy w sprytny sposób pozbyli się
problemów wynagrodzeń w służnie zdrowia przerzucając ten problem na szpitale?.
Kto dzieli te pieniądze, skoro firmy medyczne stać na zakup sprzętów do
szpitala, a mnie nie stać na zakup zwykłej książki medycznej?. Moim zadaniem
jest dobrze leczyć a nie myśleć jak nazbierać najwięcej punktów za leczenie
pacjenta aby nie zbankrutował szpital. Nie oczekuję dużych pieniędzy, ale
uważam, że lekarz powinien zarabiać średnią krajową. Dodam jeszcze dla
zobrazowania tego co dzieje się w tym resorcie, że lekarze na rezydenturze,
którym płaci państwo a którym ja pomagam z racji swojego doświadczenia
zarabiają o 140 złotych więcej ode mnie. Dyrektor szpitala celowo ogranicza im
dyżury aby za nie więcej nie płacić-takich absurdów jest wiele. Mam troje
małych dzieci, pełnię dyżury kontraktowe przeważnie dwa tygodniowo - jak mam
dyżur to wychodzę o 8 rano wracam o 15 dnia następnego po nieprzespanej nocy
(40 pacjentów na internie i izba przyjęć) - czy to nie jest czas pracy-ostatnio
rząd chcąc jeszcze bardziej pognębić lekarzy nie zaliczył dyżuru do czsu pracy-
może i miał rację bo jak co drugi dyżur ktoś umiera to ratowanie jemu życia
nieraz całą noc to tylko czuwanie. Kiedy mam się szkolić o odpoczynku juz nie
wspomnę. Coraz częściej wydaje mi się, że to nie demokracja ale feudalizm.



Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: bardzo ladnie proosze o pomoc w tlumaczeniu doCV:)
> > -izba przyjec
> Medical clinic
Raczej Emergency Room, Emergency Department
Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: opieka porodowa
To cały temat w szkole rodzenia - właśnie dlatego warto tam iść ;)!
Można nawet zobaczyć szpitalu na wycieczce z kursantkami, jak to
wygląda.
Ale w skrócie to tak: najpierw izba przyjęć - zwykle jest na niej
połozna (czasem schodzi do przyjęcia z bloku porodowego albo z
oddziału). Tu bada się sytuację (tętno dziecka, badanie przez
pochwę), mierzy RR, temperaturę, miednicę. Połozna wypełnia
dokumentację (prosi przy tym o kartę ciąży, wyniki badań i
książeczkę ubezpieczeniową). Potem idzie się na salę porodową
(zakładam, że są już jakieś objawy porodu). Położna, która tam panią
przyjmie będzie się Panią opiekowała do końca swojej zmiany - dobrze
jej spytać jak się nazywa (zwykle są plakietki, ale z emocji źle się
czyta małe literki - a tak naprawdę to położna powinna sama sie
przedstawić). Warto tez zorientować się, o której godzinie jest ta
zmiana i czy położna ewentualnie może z Panią zostać (w niektórych
szpitalach to możliwe). W niektórych miejscach do przyjęcia prosi
się lekarza, w innych połozna zawiadamia go o sytuacji
telefonicznie. o szczegóły postepowania na danej porodówce warto
zapytać - np. jak często badają. Przez cały poród opiekuje się
rodzącą położna - lekarz pojawia się kontrolnie co jakiś czas, w
wielu miejscach tylko wtedy, kiedy prosi go o to położna. W czasie
II okresu porodu zwykle pojawia się więcej osób (chioć akurat wtedy
powinno być ich jak najmniej!) - przychodzi wezwany ginekolog,
położna/pielęgniarka noworodkowa, pediatra. czasem do pomocy staje
jeszcze jedna położna z dyżuru. W różnych miejscach może byc różna
ilość osób - zwykle w klinikach jest ich jeszcze więcej, w
mniejszych szpitalach mniej (i tak jest lepiej - bo w razie czego
można ich przecież zawołać). Ale - ajk słusznie pani zauważyła - w
różnych miejscach te procedury się różnią - więc warto dowiedzieć
się w konkretnym szpitalu. pozdrawiam :) Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Dwa pytania do Pani Kasi...
IP - izba przyjęć
Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: jak to teraz moge wyliczyc....3 porod
jak to teraz moge wyliczyc....3 porod
witam...
zastanawiam sie jak to teraz wyliczyc...
1 porod mialam w 34 tygodniu ciazy - 2300g/46cm - wywolywany
2 porod identyczny 34 tydzien 2300g/47cm - wywolywany
wczoraj bylam u ginekologa,stwierdzila u mnie 3 ciaze...
6 tygodni i 3 dni :)
grzecznie sie tej lekarz spytalam czy mam szanse jakos donosic ciaze,
czy znowu moge oczekiwac porodu na 34 tydzien...
dala mi do zrozumienia ze z tym 3 porodem tez moge sie szykowac na mniej wiecej tak samo jak rodzilam wczesniej....
jak to jest ze lekarze wywoluja a jak nie to beda kazali lezec w szpitalu do konca ciazy....
wszystko zniose ale nie to ze ten 34 tydzien wypada akurat w swieta :(:(:(

napisze jak najkrocej:

1 porod 22 lipiec 1998 r.poszlam do szpitala bo mnie zaczelo pobolewac - kregoslup,ledwo chodzilam.w szpitalu bylam juz o 8 rano.
ponoc mialam jakies rozwarcie.
lekarze stwierdzili ze to jest ostatni dzien - 34 tygodnia i ze wywolaja ciaze dostalam 2 kroplowki w lewa i prawa reke ,i o 12:35
juz bylam po porodzie - urodzilam corke 2300g/46cm.
takze wyszlo ze od pojscia do szpitala do urodzenia dziecka minelo tylko 4,5 godziny. ( lacznie z izba przyjec ogolnymi badaniami


2 porod w 2000 r.
w nocy zaczelo mnie tez pobolewac w kregoslupie,zreszta cale plecy.nie moglam ani lezec ani chodzic.
tesciowa wezwala karetke ok 5 rano.oni mnie zabrali.identycznie poszlo wszystko jak przy 1 porodzie co napisalam wyzej.
tez stwierdzili ostatni dzien 34 tygodnia ciazy jakies mialam rozwarcie - na ile to juz nie pamietam dokladnie.
o 8 rano dali mi tez kroplowke i o 9:345 urodzilam synka 2300g/47cm....
tak samo jak przy pierwszym porodzie az tylko 4,5 godziny bylam w szpitalu od dowiezienia mnie na izbe przyjec do narodzin
dziecka....



Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: pilne, do jakiego lekarza mam chyba zapaenie piers
Witam,
Izba przyjec rejonowego szpitala GIn-Poł.

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Moje dziecko oblizało zapałki - co robić!!!
Witam,
Skoro oblizało ,a nie obgryzło - to chyba nie bedzie powaznych konsekwencji
zdrowotnych. W razie watpliwosci co do zachowania malucha prosze kontaktowac
się z Izbą przyjęć rejonowego szpitala dziecięcego
Pozdrawiam Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Jak szybko dochodzi do odwodnienia???
jeśli ma zapadnięte oczy jest apatyczny to świadczy już o odwodnieniu, czy
siusia? odwodnienie następuje b szybko więc radzę szybko skontaktować się z
lekarzem lub izbą przyjęć. Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: czy za male buty da sie rozchodzic (rozciagnac)?
W zbyt ciasnych butach mozna sie nabawic zanokcicy - jestem tego przykladem.
Poszlam kiedys (12 lat temu) na wycieczke w gory w trepach pozyczonych od
koleznaki. Potem byla izba przyjec. Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: czeste oslabienie+bole glowy - co mozna robic?
Izba przyjęć jest od nagłych przypadków. Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Pomocy! boli;-(
u nas jest taka izba przyjec do naglych przypadkow - nigdy jeszcze nie odeslali
z niczym
czy dziecko z uchem czy matka z zastrzalem zawsze pomoc dostalam
krew w moczu to nie zarty, na pewno cie przyjma, tylko zadzwon najpierw zorintuj
sie gdzie jest taka u Ciebie
Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Ostry dyżur
Absolutnie nie moze odmowic. Przy tak malym dziecku taki objaw jest ryzykiem
zagrozenia zdrowia i zycie, nie moze odmowic chocby izba przyjec byla pelna.

Szkoda, ze nie zrobilas awantury na miejscu. Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: czekac?
Izba Przyjęć Ginekologiczna istnieje po to,aby konsultować nagłe i ciężkie
zachorowania. Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: martwy poród
Ja tez sie poryczałam... to okropne. ja mam synka- 8,5 m-ca, mialam planowana
cesarkę, ale do szpitala pojechalam zamiast dzien przed cesarka, to 2,5 bo gdy
liczylam wieczorem po kolacji / herbata+buleczka z dzemem / ruchy dziecka, to
bylo ich przez pól godz. 117. Przestraszylam sie, bo normalnie bylo 20-30,
doktor mówil, ze gdyby sie np. dziecko szamotalo itp, lub gdybym zaobserwowala
coś niepokojacego to zeby jechać. To bylo dla mnie conajmniej niepokojace, bo
tylko raz bylo 94, gdy przyjmowano mnie na patologie poczatkiem grudnia.
Izba przyjec pozamykana, dzwonilam kilka razy, w koncu skapowalam sie, ze
drzwi zamkniete na klucz. Poszlam na patologie, jako znawczyni tego oddzialu
i tam w kantorku pani ogladala niedzielny film po dzienniku. Powiedzialam,
ze chcialam na KTG, o ruchach itd, a ona na to: a tam nikogo niema,
sprawdzila pani? " Nie ma nikogo, dzwonilam, drzwi zamkniete na klucz."
Poozna wziela klucz, odladajac sie na ekran tv wyszla ze mna. Podłączyła
mnie do aparaturu, powiedziala, ze idzie tylko po dlugopis i zaraz wrca -
wrócila za pól godz. Przy okazji zaczepila noga i wyrwala kabel od aparatu
ktg. LEBIODA. Beznadziejna. Mąż sie denerwował a mi sie chciało smiać, bo
juz poznalam prace na tym oddziale. Na nieszczescie byl na dyzurze
doktor "nieszkodliwy" , który ani nie pomoze, ani nie zaszkodzi. Oczywiscie
nie uwierzy, ze ruchów bylo 117 i kazal jeszcze liczyc przez pól godz. Tym
razem 81. Niby nic sie nie dzieje. KTG w porzadku, niby moge isc do domu,
ale ja musze zdecydowac. powiedzialam, ze nie znam sie na wynikach ktg, jak
trzeba, to zostane, bo sie martwie. No i mnie zostawili. Na drugi dzien rano
przechodzil korytarzem mój lekarz, zauwazyl mnie na oddziale matek z
noworodkami, bo na patologii braklo miejsc i zdziwil sie, co ja tam robie.
Kiedy przyszedl lekarzschodzacy z dyzuru z lekcewazeniem, bardziej z ironia
powiedzial ; pani naliczyla sobie 120 ruchów dziecka.... Bylam wkurzona. W
każdym razie zrobili mi cesarke i dziecko było owinięte pepowina- powiedziano
mi w trakcie zabiegu, że sama bym nie urodziła. Pewnie stąd były te szybkie
ruchy. na szczescie synek żyje, ale kiedy pomysle o autorce postu- przecież
to samo mogło spotkac mnie, to naprawde straszne, przeżyć smierc swego
dziecka, kiedy ono jeszcze jest w nas. Współczuję z całego serca, choć nie
potrafię sobie wyobrazić takiego bólu...

pozdrawiam- Aurelia
Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: proszę o radę lekarz pilne
nie znam sie na tym, dopiero staram sie o bobasa. miom zdaniem pilny kontakt z
lekarzem, moze izba przyjec?
trzymam kciuki.
Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: wczesna ciąża-krwawienie
nogi za pas i do gina. moze Twoja ciaza jest zagrozona. kazde krwawienie w
ciazy nalezy niezwlocznie skonsultowac z ginem.
jesli gin nie ma terminu, pierwsza lepsza izba przyjec w szpitalu.
Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: dlugie krwawienie po lyzeczkowaniu
gina juz zmienilam, ale w tej samej klinice wiec reka reke myje. zastanawiam
sie nad ta izba przyjec, ale jestem przerazona, tyle horrorow sie o tym
naczytalam
Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: pomóżcie, zrobiło mi się zgrubienie!!
a izba przyjęć???????
Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Rejestracja telefoniczna.... wkurzylam sie!
To ja mam naprawdę szczęście. W swojej przychodni mogę się do każdego lekarza
umówić telefonicznie. Każdy ma odrębny numer telefonu i dzwonię bezpośrednio do
jego gabinetu. Odbiera lekarz lub pielęgniarka, podaje wolne terminy, czasem
nawet "wciśnie" w jakiś wcześniejszy termin jeśli potrzebna jest pilna wizyta,
pyta o skierowanie jeśli jest potrzebne i o cel wizyty.Do lekarza rodzinnego
idę bezpośrednio do gabinetu, bo każdy lekarz ma karty swoich pacjentów w
gabinecie. Nie ma typowej recepcji, jedynie izba przyjęć do szpitala, gdzie sie
załatwia niektóre sprawy.
Jeśli dostaję skierowanie na rentgen, usg, czy do laboratorium to idę tam od
razu. Kiedyś byłam u ortopedy, który wysłal mnie na prześwietlenie, zrobiłam
rentgen i za chwile byłam spowrotem pod gabietem. Tego samego dnia załatwiłam
wszystko i wyszłam ze skierowaniem na zabiegi i receptą.
W przychodni do której chodzę w okresie studiowania (już w innym mieście) idę
po prostu do recepcji pokazuję dowód ubezpieczenia, pani zanosi moją kartę do
lekarza, a ja staję w kolejce (jeśli taka jest). Chodzę tam do lekarza
rodzinnego, ginekologa i dermatologa. I przyjmują mnie od ręki. Zeby dostać się
do okulisty trzeba przyjść rano po numerek (ok 6, bo rejestracja jest od 7.30),
ale ja byłam tam tylko raz, teraz chodzę do okulisty w vision express, bo tam
zajmują sie doborem soczewek etc.
Tak więc można to dobrze zorganizować, tylko w przychodni muszą chcieć
wprowadzić zmiany na korzyść pacjentów.
A moim zdaniem tańsze jest stworzenie wewnętrznej sieci tel. w przychodni niż
zatrudnianie wrednego babsztyla, który łaskawie rejestruje człowieka i broni
dostępu do lekarza jak lew. Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: A ja czytam.........,a Ty co?
Sue Townsend "Numer 10"
Sue Townsend to autorka pamiętników Adriana Mola. Śmieszy podobnie,
szczególnie jej ulubiony wątek o służbie zdrowia, czyli izba
przyjęć. Pamiętacie samolot przyklejony do nosa Adriana ? Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Izba przyjeć:)))))) (dla mnie śmieszne)
Izba przyjeć:)))))) (dla mnie śmieszne)
www.hss.pl/materialy.php?cmd=show&id=2325
Wyrzucę wątek jak tylko ktoś powie, ze jest do dupy:)))))))
Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Nowa izba przyjęć w szpitalu im. Kopernika
Nowa izba przyjęć w szpitalu im. Kopernika
Czerwiński, przestań pisać na jakikolwiek temat. Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Czterogwiazdkowa izba przyjęć
Czterogwiazdkowa izba przyjęć
Najpierw niech srodowisko lekarskie Bydgoszczy rozliczy afery, wyrzuci
lekarzy łapowkowiczow, jak Jan T, Heliodor K,, Stanislaw S. czy ten ostatni z
dzieciecego.... Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Izba przyjęć będzie czynna całą dobę
Izba przyjęć będzie czynna całą dobę
Centrum Onkologii nie jest na dzień dzisiejszy przygotowane do pełnienia
dyżurów w trybie ostrym przez 24h- to jest fakt i BASTA!!! Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Marcinak - izba przyjęć na chirurgii dziecięcej
Marcinak - izba przyjęć na chirurgii dziecięcej
Trafiliśmy tam z dzieckiem w zeszły czwartek. Przyjął nas lek. med.
Leszek C. Celem wizyty było wykluczenie zapalenia wyrostka
robaczkowego - skierowanie wypisał nasz lekarz rodzinny. I od tej
chwili zaczął się koszmar. Lekarz z miejsca przywitał nas
histerycznym: "nie wrzeszcz dziecko" i zaordynował czopek
przeczyszczający. Po ponad godzinnym oczekiwaniu na reakcję - miała
nastąpić już po 15 minutach - zalecił drugi czopek. Oczywiście ani
myślał słuchać obaw dotyczących słuszności takiego postępowania.
Wszak rodzic to głup, który na niczym się nie zna. Z obrzydliwą
noszalancją pytał o lekarskie kwalifikacje.
Po dalszym braku reakcji na kolejny zaordynowany czopek - polecił
zostawienie dziecka w szpitalu. Pytania dotyczące konieczności
hospitalizacji, arogancko i bardzo nieprzyjemnie zbył. W
tzw. "międzyczasie" kilkakrotnie chamsko próbował uspokajać dziecko -
"nie wrzeszcz tak", "cicho", "mam dość tych krzyków" itepe...
Najgorsze jednak, że przy próbie rozmowy i wyjaśnienia nam
konieczności hospitalizacji - miał jedynie wykluczyć zapalenie
wyrostka robaczkowego - wyliczył chyba z dwadzieścia możliwych
jednostek chorobowych.
W atmosferze strachu, bezsilności - nie mamy prawa pytać, bo on nie
ma czasu ani ochoty na udzielanie odpowiedzi - mieliśmy zostawić
naszą córeczkę na pastwę doktora i jego urojeń? Tak, urojeń, bo w
ciągu tych dwóch godzin nawet nie zlecił nam jednego badania; choćby
np. leukocytozy...
Reasumując - dopóki będą w naszych szpitalach straszyć ludzie
pokroju wspomnianego wyżej lekarza, nie będzie lepiej. Mam jednak
nadzieję, że świadomość pacjentów dotycząca ich praw, choć może
wolno ale wzrasta i z czasem - oby jak najszybszym - tacy lekarze
nie będą już przyjmować w opłacanych przez nas placówkach zdrowia.
Mam także nadzieję, że zarówno dyrektor wspomnianej placówki jak i
bezpośrednio nadzorujący jej pracę oddział NFZ w odpowiedni sposób
odniesie się do skierowanej na ich ręce skargi dotyczącej
zaistniałej sytuacji...
Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Szpital na BANACHA- izba przyjęć to koszmar
Szpital na BANACHA- izba przyjęć to koszmar
W sobotę moja żona dostała 40 stopni gorączki i zaczął ją bolec brzuch. Około
16:00 poszliśmy do szpitala na Banacha na izbę przyjęć. Tam w "rejestracji"
trzy panie powiedziały że nie rejestrują, trzeba usiąść w holu i czekać aż
ktoś przyjdzie (nie wiem po co te panie tam siedzą i dlaczego u diabła aż
trzy?? Chyba żeby mogły sobie poplotkować). Czekaliśmy razem z innymi ponad
dwie godziny. Zacząłem wędrować po holu, aż wreszcie zobaczyłem inną kolejkę
tuż przed gabinetem. Okazało się że kolejka w holu to bezsęsowne czekanie.
Lekarze biorą w pierwszym rzędzie tych co siedzą przed gabinetem. Ale panie
w "rejestracji" bez rejestracji nie raczyły o tym wspomnieć. Pukam do lekarza
a on na to że nic nie wie o pacjęcie który sie nie zarejestrował. Najpierw
trzeba iść do rejesracji. Poprotstu śmiechu warte. Dwie godziny czekania dla
samego czekania. Potem już przed gabinetem przyszło czekać nam 5 godzin!!!
Okazało się że pan "doktor" poświęca dla 5 osób około 5 godzin!!! W
miedzyczasie znika gdzieś na pół godziny, wraca, gdzieś chodzi, podobno na
konsultacje! Jak to są konsultacje to ja jestem Smerfetka! W każdym razie
pobrano krew i mocz mojej żonie i zrobiono USG około 23:00 i doktor mówi że
wyniki będą za 2-3 godziny! Przychodząc o 16:00 mogę liczyć na wyniki badań o
1-2 w nocy!!! Drodzy współmieszkańcy omijajcie izbę przyjęć szerokim łukiem.
Takiego chaosu, marnotrastwa pieniędzy i przede wszystkim czasu jak tam to
nie ma nawet w najbardziej czerwonym komunistycznym szpitalu na Kamczatce!!!
Mnoży się etaty, niekompetentne pielęgniarki! Poprostu żenada. Nikogo nie
obchodzi pacjent! Rób co chcesz! Przyszedłeś to siedź a nie pasuje to sobie
idź i umrzyj pod płotem! Żenada totalna! Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Co dalej z izbą przyjęć przy Katowickiej?
Co dalej z izbą przyjęć przy Katowickiej?
kolega K. rozłożył juz dwa Szpitale to i ten może rozłożyć; trzymam kciuki za
panią Dzido. Porad za darmo nich udziela pan K. w siedzibie NFZ najlepiej w
nocy Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Izba przyjęć w miejskich szpitalu po remoncie
Izba przyjęć w miejskich szpitalu po remoncie
Po co to wszystko - szpital miejski jest bankrutem i niedlugo zostanie
zlikwidowany. Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: izba przyjec w pierwszy dzien swiat
izba przyjec w pierwszy dzien swiat
caly SOR zawalnony pijakami. kazdy podlaczony do kroplowki, kazdy pijany jak
swinia. dlaczego lekarze nie obciazaja tych pijakow za leczenie? chyba prawo
na to pozwala?
Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: izba przyjęć
izba przyjęć
Czeka mnie pobyt w szpitalu na patologii ciąży. Czy któraś z Was może mi
powiedzieć czego mam się spodziewać na izbie przyjęć, jakie badania będą mi
robić przed przyjęciem do szpitala. Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Izba Przyjęć na Karowej
Izba Przyjęć na Karowej
Dziweczyny, rozpoczynam taki wątek bo to co się dzieje na izbie
przyjęć na Karowej to zgroza.

Mam cukrzycę ciężarnych insulinozależną. Z tego powodu leczyłam się
w przychodni przy Karowej i wydawało mi się, że jeśli jestem ich
pacjentką to się mną zajmą odpowiednio. Dodam, że to moja trzecia
ciąża i przy poprzednich też miałam cukrzycę i rodziłam na Karowej -
wtedy było wszystko ok, ale to był rok 2001 i 2004 no i miałam
rewelacyjną panią doktor (dr. Malinowska). Tym razem trafiłam do
innej (nie chcę podawać nazwiska, bo po co ludziom robić krzywdę).
Dostałam skierowanie do szpitala na patologię i tu zaczyna się
zabawa na izbie przyjęć. Od wtorku przyjeżdzałam z informacją, że
zostanę przyjęta, ale ciągle nie było miejsc ??? Kazano mi
przyjeżdzać na czczo, bo będą mi wywoływać poród, ale tego nie
robili - nie było miejsc na porodówce... w końcu przekonali mnie, że
koniecznie muszę urodzić i zorganizuja mi inny szpital, który też
zajmuje się ciężarnymi z cukrzycą. Niestety zgodzilam się i
pojechałam, ale tam uznano, że nie ma jeszcze wskazań do wywołania
porodu (?)
Wróciłam na Karową, ale oni uznali, że mają już mnie z głowy i po co
przyjeżdzam, skoro w tym innym szpitalu wyznaczono mi termin
przyjeciana za parę dni.

Przez ten czas kiedy siedziałam na izbie przyjęć napatrzyłam się jak
odsyłają kobiety i to nie tylko ciężarne ale również starcze panie,
które miały zaplanowane zabiegi - z powodu braku miejsc.
Rozumiem, że miejsc może brakować, ale sposób załatwiania tych spraw
jest karygodny.

Jeśli macie podobne przeżycia piszcze. Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: izba przyjęć w stargardzie szczecińskim!!!!!!!!!!!
izba przyjęć w stargardzie szczecińskim!!!!!!!!!!!
byliśmy z mężem przed porodem zobaczyć sale porodowe no i cały oddział byliśmy
zachwyceni postanowiliśmy tam rodzić razem!! kiedy byliśmy dzień po terminie
pojechaliśmy ze skierowaniem ale lekarz który mnie badał stwierdził że jeszcze
nie czas ale może mnie przyjąć na oddział i będę czekać nawet kilka dni!ok
pomyśleliśmy że nie ma sensu a tak wogóle to mieszkamy od stargardu ok 50 km i
jakby co to w samochód i... i 4 dni później od rana czułam ból w krzyżu i
dole brzuch zebraliśmy cały "sprzęt" i do szpitala w czasie drogi myślałam że
"wejde" w siedzenie kiedy dotarliśmy i właśnie tu zaczyna się sedno sprawy!
pani która przyjmuje pacjętki w izbie przyjęć potraktowała nas conajmniej
jakbyśmy przyjechali z rozciętym paluszkiem a tu na świat pchał się nasz
suniu ) po zbadaniu powiedziała że to nie skórcze a bóle brzuch które były
niedowytrzymania to tylko jak powiedziała "dziecko układa się do porodu"!!a ja
byłam już 4 dni po terminie i mogła by się dokształcić bo dowiadywałam się i
mogą występować skórcze a na ktg to nie wyjdzie! i w moim przypadku tak
właśnie było!nie przyjeła nas ta ...brak mi słów choć mineło już kilka mies.
aby określić tą panią wróciliśmy do domu 3 godz. później ból był nie do
wytrzymania postanowiliśmy pojechć do innego szpitala a tam po zbadaniu mnie
przez panią położną okazało się że mam 5 cm rozwarciai rodzę!!!!!!!!!!!tak
więc drogie przyszłe mamy uważajcie na .... tą niedouczoną panią "położną"...
pozdrawiam Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: juz w kraju kochanym...
Gdy na grupie
alt.pl.sport.hattrick trwaja zaciekłe spory
niejaki(a): Małgorzata.M  napisał(a):


W Polsce.
Dwa przypadki z ostatniech kilku miesięcy.
Jeden - 68 lat zaawansowana astma, nawracajace zapalenia płuc, zabawa
- dwa tygodnie w szpitalu, dwa tygodnie w domu. Po kilku takich
"rundkach" - "proszę nie przywozic więcej do szpitala - nic nie
możemy juz zrobić, prosze zakupić aparat tlenowy".Opieka w domu przy
takiej chorobie to absurd  - odsysanie wydzieliny, dotlenianie -
nikogo nie stać na całodobową, płatną (sic!) opiekę specjalisty.W
koncu znajdujemy płatny (!) dom opieki, który zatrudnia pielegniarkę
specjalizujaca się w chorobach płuc. W nim doczekuje smierci.
Drugi - rak kosci (zaatakowany kręgosłup),stan juz taki, że nie
wstaje z łóżka, jest jak zapałeczka - jeden ruch i złamiesz. Plastry
przeciwbólowe zmieniane kilka godzin. Pomaga hospicjum, także, a może
zwłaszcza, wspiera psychicznie. Przyplątuje sie przeziębienie.
Szpital, izba przyjęć - nawet nie przyjmują na oddział ("bo stan
beznadziejny, a tu łóżka potrzebne"), powrót do domu - po kilku
dniach sepsa.


    To przyklad zlego rozumienia roli szpitala, szpital jest miejscem do
leczenia ludzi a nie do umierania.
    Chorzy paliatywni nie powinni lezec razm z przycyzn, o ktorych nie bede
tu mowil ...
    Powinni zostac skierowanie do specajalistycznych osrodkow jak  hospicja,
domy pomocy i opieki, rowniez finansowane przez NFZ
    Gdzie beda mieli oprocz normalnej opieki pomoc psychlogoa, ksiedza i
bliskich..*
    Jednak znowu, ktos przespal i nie zauwazyl zmian zachodzacych w
spoleczenstwie
    Jeszcze do niedawna na zasadzie odbicia byly tworzone odzialy
pediatryczne, ginekologiczne....
    Teraz sa zamykane i przekszlataclene w klijniki rehabilitacji, opieki
paliatynej...
    Pojawiaja sie lekarze specjalisci w medycnie paliatywnej...
    Bedzie lepiej

    A co do tego, ze musialas placic, na niektore rzeczy panstwa nie stac i
nigdy nie bedzie
    Dlatego trzeba przestac mydlic oczy spoleczenstwu, ze wszystko im sie
nalezy
    Najgorsze jest to ze najwiecej krzycza Moon I Gabi, ktorzy jak nie maja
o tym pojecia
    Ja jestem zwolnnikiem tzw koszyka swiadczen ale to inny temat...


Pomimo państwowej słuzby zdrowia -


Ochrony zdrowia...


ludzie umierają "pod płotem".


Duze naduzycie to raz a dwa pomysl rowniez o swiadczeniach posrednich
Plastry z fenatylem, heparyna to wszystko tez kosztuje, chodzy paliatwyni
maja to za darmo...

k2

*PS Nie wiem jakie to bylo stadium zawansowania i w ogole ale jedna z zasad
leczenia paliatywnego jest zaniechanie leczenia tylko usniezanie bolu.

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: juz w kraju kochanym...


no to proszę...
"W tym czasie przyjęli na oddział dwie babcie mniej
więcej osiemdziesięcioletnie, bez kontaktu, na oko tuż przed śmiercią, a
mnie powiedzieli - owszem, wady są ale nie ma ryzyka zagrożenia życia,
może
się pani leczyć ambulatoryjnie"
więc o co chodzi z tymi babciami?
napisałaś o nich tak dla kolorytu?
bo lubisz babcie, nie?
Kaziu, Kaziu, nieładnie!
jesteś umoczonym ogniwem.


zenujące tłumaczyć takiemu staremu dziadowi jak ty, ale poswiece sie

to jest fragment do ktorego sie odniosłam:

"psychicznie. Przyplątuje sie przeziębienie. Szpital, izba przyjęć - nawet
nie


przyjmują na oddział ("bo stan beznadziejny, a tu łóżka potrzebne"),
powrót
do domu"


I moja odpowiedz:

"Dla kogo są więc te łóżka potrzebne????
Bo ja miałam osobiście wprost przeciwny przypadek - skierowanie na
kardiologię ze zdiagnozowanymi (własnym sumptem!) dwoma wadami serca. Dwie
godziny na izbie przyjęć. W tym czasie przyjęli na oddział dwie babcie mniej
więcej osiemdziesięcioletnie, bez kontaktu, na oko tuż przed śmiercią, a
mnie powiedzieli - owszem, wady są ale nie ma ryzyka zagrożenia życia, może
się pani leczyć ambulatoryjnie (jak wygląda leczenie ambulatoryjne chyba nie
muszę pisać) i won do domu!"

i:
1.MM znała przypadek gdzie nieuczalnie choremu odmówiono pomocy
2. ja miałam przypadek, gdzie dwie babcie na oko w stanie agonalnym,
przyjęto na kardiologię'
3. mnie nie przyjęto bo nie było bezposredniego zagrozenia zycia

pytanie: Dla kogo są więc te łóżka potrzebne????

-w jednych szpitalach nie przyjmują osob w stanach terminalnych, wyjaśniał
to Kibek czemu
-w innych szpitalach przyjmuja osoby w stanach terminalnych, a nie przyjmują
osób w srednim wieku, z diagnoza choroby serca, które powinny jeszcze pożyć

więc pytanie Dla kogo są więc te łóżka potrzebne????
jest jak najbardziej zasadne

i dalej
nie wartościując czyje życie jest więcej warte zazwyczaj wiecej starania
przykłada się do leczenia osób w młodych i w sile wieku, niż do osób które
mają osiemdziesiątkę, 5 poważnych chorób, i wiadomo, ze nie mają już 40 lat
do przeżycia przed sobą.
Niech ci Kibek to potwierdzi. Tak po prostu jest.
I wypierdalaj z insynuacjami, ze zyczyłam babciom śmierci na podjeździe pod
szpitalem, bo ja jestem piękna i młoda. Nie. Nie przypisuj mi swoich
ktretyńsko radykalnych pomysłów. I to, ze nie życzyłam im tego nie znaczy,
ze nie mam jaj, nie będę się przyznawała do rzeczy których nie czułam i nie
pomyślałam. Te kobiety nadawały się bardziej do opieki paliatywnej, Kibek to
wyjaśniał MM, a ty se wrzuc w google to sie dowiesz co to jest, niż do
przyjęcia na oddział kardiologiczny. Takim osobom już się zastawek nie
przeszczepia, w ogóle się już ich nie otwiera. Mozesz się zżymać na to ale
tak jest.

Rozumiem, ze sądzisz że zblizasz się do wieku starczego, wcześniej niż twoi
równolatkowie, więc twoimi histerycznym odpowiedziami na mojego posta
zawiaduje paniczny lęk, ze zamiast ciebie do szpitala przyjma jakiegoś
dziarskiego czterdziestolatka po pierwszym zawale, a ciebie wsuną za parawan
na korytarzu albo odeślą do domu z trzema plastrami przeciwbólowymi... Ależ
przecież Mooni, jestes tak nieprzytomnie bogaty, ze jak zachorujesz to se
kupisz całą klinikę, kardiologiczną, onkologiczną czy proktologiczną, w
zależności co ci tam bedzie doskwierać, i gdzie ci cycate dwudziestoletnie
pielegniarki bedą podawać obiad z cateringu z najdroższej restauracji i z
lubieżnym uśmiechem wsuwać będą tego zwiędłego króliczka w kaczkę,
pochylajac się dla osłody, zatem nie przejmuj się tak...

A teraz mozesz się  już odpierdolić! ;P

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: oddział z powyłamywanymi nogami
musiałam odczuć na własnej skórze i przekonać się, że obecna służba zdrowia
nie spełnia oczekiwań, a przecież moje nie są znów aż tak wygórowane; ale wróćmy
do początku i poznajmy fakty:

    dzień pierwszy, (środa):   po rocznym oczekiwaniu na przydział miejsca, zgłaszam
się
na oddział rehabilitacyjny o ósmej rano. czekam godzinę do otwarcia izby przyjęć.
pani, bardziej niż w średnim wieku, o twarzy pooranej siecią zmarszczek, zjawia się
kilka minut po 9-tej, i zaraz wychodzi, bez poinformowania, kiedy zostanę przyjęta.
ale to nic, mam czas - myślę, nie tracąc spokoju. w końcu czekałam na to miejsce rok,
więc jeszcze godzinę, dwie - cóż za różnica?
    w międzyczasie przychodzą inni pacjenci, więc na ich zdziwione pytania, dlaczego
nie ma nikogo, odpowiadam, że pani była, ale wyszła i pewnie niebawem wróci. po
godzinie, może półtorej pani  z izby przyjęć wraca i otwiera pokój przyjęć. młoda
osoba, bardzo zdenerwowana, ostrym tonem zwraca jej uwagę, że skoro na tabliczce
widnieje informacja, iż izba przyjęć  jest czynna od godziny 9-tej, to pani powinna
przyjmować interesantów od godziny 9-tej. pani tłumaczy, że to nie jest jej jedyne
zajęcie i najpierw musiała pozałatwiać inne sprawy. zaprasza zdenerwowaną dziewczynę
do środka. jeszcze dwie, trzy osoby korzystając z zamieszania wchodzą bez kolejki
przede mną, ale ja wspaniałomyślnie nie tracę spokoju. w końcu co tam, czekałam rok
poczekam i te dwie, trzy godziny - cóż za różnica?;-)
    faktycznie około godziny 11 - podpisuję mnóstwo papierków, oddaję całą informację
o przebiegu dotychczasowego leczenia i zostaję przyjęta na oddział. jeszcze przez dwie
godziny czekam na korytarzu na zwolnienie miejsca w pokoju i wreszcie z całym
ekwipunkiem ląduję w trzyosobowym pokoju ( i tak mam szczęście - mogłam znaleźć się
na sali 6-cio osobowej).
    przyglądam się jak pan "dezynfekuje" łóżko mokrą szmatką, wyjaśniając, że właśnie
zabrakło preparatu w aerozolu służącego do tych celów. na domiar złego zabrakło również
pościeli i pani musi pożyczyć z innego oddziału jakąś sfatygowaną żółtą i poplamioną
dżersejową powłokę bez zapięcia. a już poduszka to kompletny niewypał, waży ze cztery
kilogramy, z olbrzymią plamą mokrego łoju, zajmującą 7/8 poduszki i zupełnie nie
chciała się dać upchać do zbyt małej poszewki.
    ale to było naprawdę nic. i tak nie śpię na poduszkach, zawsze wożę ulubiony
wałeczek, przygotowana na takie jak powyżej ewentualności. koszmar miał się pojawić
wkrótce po zajęciu łóżka. otóż z powodu ciasnoty zazębiało się "tyłkami" z łóżkiem
sąsiadki. więc każdy jej ruch przenosił się na moje i odwrotnie. bujałam się, kiwałam,
podskakiwałam, drgałam przy każdym jej ruchu. to była bardzo żywotna, energiczna,
starsza pani. wstawała już o piątej rano i przez godzinę niczym wielki włochaty
chrabąszcz szeleściła foliowymi torebkami; coś odwijała, przekładała, jadła, siorbała,
znów zawijała, potem siadała i długo masowała ramiona, nogi stękając i kiwając się
w tył i w przód - do tyłu - do przodu. zrozumiałam więc, że codziennie już o godzinie
piątej będę mieć pobudkę.
    nie było lepiej wieczorami. pokoje pootwierane na korytarz, czy to z powodu
niechęci starszych ludzi do otwierania okien, a może z powodu zwykłej ciekawości, aby
obserwować wszystko co dzieje się na korytarzu, nie pozwalały na żadną intymność.
nawet po godzinie 22-ej nie milkły głośne rozmowy i na nic zdało się zamknięcie naszego
pokoju; głośne rozmowy, śmiechy docierały potęgowane ciszą, nasilały się nie pozwalając
na wypoczynek ani na zaśnięcie. i tak miało być aż do końca mojego pobytu. na domiar
złego zanim umilkły głosy z korytarza, staruszka zaczynała swój chrapany koncert,
wypełniając pokój najprzeróżniejszymi dźwiękami. nie było mowy o zaśnięciu.
    po kilku bezsennych nocach, miałach ochotę płakać, krzyczeć a nawet gryźć.

dzień drugi, (czwartek):
spokojnie! ciąg dalszy nie nastąpi:-))

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Promile... :(


prowokacja czy nie ale obserwacje mozna calkiem ciekawe poczynic. Pisząc
o rzucaniu kamieniami mialem na mysli fakt ze chyba nie ma takiego co by
mial prawo jazdy dluzszy czas i nie dostal mandatu. WIec kazdy popelnil
kiedys jakies wykroczenie. I prosze mi tu nie mowic o roznym zagrozeniu
bo mozemy sobie gdybac kto zabije wiecej ludzi: czy ten na promilach
jadacy ostroznie (da sie tak) czy ten trzezwy co dostal mandat za 130 na
50-tce. Do czego zmierzam: za naruszenie prawa jest przewidziana kara,
najczesciej sa to jakies widełki i nawet nie negujac swojej winy mozna
sie starac o łagodny wymiar kary. kazdy ma prawo do obrony, nawet ten
winny (domniemanie niewinnosci nie ma tu racji bytu)
A koledzy zapalczywi od razu by wieszali. Prawo jest dla kazdego i nie
mozna go interpretowac w zaleznosci od wlasnych potrzeb.


Tylko, że jest różny stopień zagrożenia dla innych, popełniając różne
wykroczenia. Czy uważasz, że można postawić znak równości pomiędzy np.
mandatem za zatrzymanie w miejscu oznakowanym zakazem zatrzymywania, a
jazdą po pijanemu ? Dla przykładu kiedyś zdarzyło mi się, że
zaparkowałem na dość dużym parkingu, który znajdował się na całej
długości boku budynku szpitala. Nie zauważyłem tego znaku, ponieważ
był wymalowany na ścianie na wysokości ok. 3m i do tego zmyty przez
deszcze tak, że prawie nie był widoczny. Pech chciał, że to było pod
izbą przyjęć. Miejsce podjazdu karetek nie było oznakowane. Pomimo, że
zaparkowałem na samym końcu tego parkingu tak, aby nie zastawiać
podjazdu na izbę przyjęć to i tak pi*** z izby przyjęć poszła do
dyrektora. Ten zaś zadzwonił do kolesia na komendę główną policji. Z
komendy poszedł rozkaz na komisariat, który obsługiwał ten rejon.
Tam gdzie zaparkowałem stały 2 inne auta, przez co pomyślałem, że jest
to parking dla pacjentów. Ja zaś przywiozłem małżonkę w ciąży na
porodówkę do szpitala. Wróciłem do samochodu, a tam miły prezencik od
panów policjantów - zaproszenie na "dywanik" do komisariatu. Na
komisariacie policjanci przyznali mi rację, że nie powinienem zapłacić
tego mandatu, gdyż miejsce było źle oznakowane. Jednak stwierdzili, że
będę się musiał odwołać do kolegium. Stwierdzili, że oni nie mogą mi
tego sami podarować, ponieważ interweniowali na wniosek samego
dyrektora tego szpitala, który ma zbyt duże układy z ludźmi z komendy
głównej i najzwyczajniej boją się o swoje stołki.
No i teraz powiedz mi jak się ma takie wykroczenie do jazdy po
pijanemu ?
Nadmieniam, że nigdy w życiu nie zostałem i nie zostanę zatrzymany pod
wpływem alkoholu, ponieważ jak wypiję, choćby nawet 1 kieliszek to nie
wsiadam za kierownicę.

Jacek "Plumpi"

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: makabryczny piątkowy joke
Tyz mocno makabryczny, ino dluzszy ;)
SZCZERZE ODRADZAM CZYTANIE OSOBO WRAZLIWYM,
LUB Z OBRAZOWA WYOBRAZNIA.

Karawan pogrzebowy wiozl cialo do innego miasta. Kierowca za szybko
przejezdzal przez przejazd kolejowy, tylne drzwi sie otworzyly,
ladunek wypadl na jezdnie. Trumna chwile sie poturlala, odpadlo wieko,
nieboszczyk wylecial, resztki trumny potoczyly sie w row. Cialo
zostalo na drodze.

Nadjezdzal samochod. Kierowca, zajety szukaniem w kieszeni dzwoniacego
telefonu, poczul dwa uderzenia. Zatrzymal auto, patrzy: trup.
Przejechany. Mysli "Jezus, Maria, zabilem czlowieka!". Szybkie
spojrzenie - jak okiem siegnac, nikogo. Raz-dwa przeciagnal "ofiare"
na pobliski przejazd kolejowy, poprawil nadlamany zderzak, wsiadl i
odjechal z piskiem opon.

Po torach toczyla sie lokomotywa. Zajety podziwianiem blekitu nieba
maszynista w ostatniej chwili przypomnial sobie, ze na trasie ma szose
z niestrzezonym przejazdem, i z przerazeniem zauwazyl lezacego na
torach czlowieka. Zakrecil wajha hamulca, lokomotywa z przerazliwym
zgrzytem stanela, niestety - zatrzymala sie juz za przejazdem.
Spanikowany kolejarz pomyslal tylko "Jezus, Maria, zabilem
czlowieka!". Nikogo nie bylo w okolicy - szczescie w nieszczesciu...
Wyplatal zdrowo juz zmasakrowane zwloki z ukladu jezdnego, i zaciagnal
w szumiace naokolo zboze.

Kombajnista z prawdziwa radoscia wykonywal tego dnia swa prace. Tym
wiekszy byl wiec jego szok, gdy po nawrocie w okolicy torow kolejowych
kabina kombajnu zostala zbombardowana wyrzucanym z systemu
ostrz czerwonym deszczem. "Co zacz?" pomyslal, wychodzac z kabiny po
zatrzymaniu urzadzenia, by z rosnaca panika zauwazyc lezace naokolo a
to reke, a to fragment nogi... "Jezus, Maria, zabilem czlowieka!".
Pewno jakis pijak zasnal w zbozu... Nikt na szczescie nie widzial
zdarzenia - kombajnista dokladnie pozbieral wszystkie co wieksze
czesci ciala, i calosc porzucil na szosie...

Jakies sto kilometrow dalej kierowca karawanu poczul w koncu hulajacy
po aucie przeciag, i zauwazyl otwarte tylne drzwi. Co gorsza, nie bylo
tez ladunku. Natychmiast zawrocil, i juz po trzech kwadransach
szalenczej jazdy wypadl zza zakretu na lezace na drodze szczatki.
Niestety, zatrzymac sie nie zdazyl, i uderzyl rozrzucajac fragmenty
nieboszczyka na sporym odcinku. Odnalazl resztki trumny, pozbieral co
bylo trzeba, wlozyl calosc do samochodu i zadzwonil do szefa. Opisal
problem i przyznal sie, ze w szalenczym pospiechu przejechal zgubione
wczesniej cialo, mocno je masakrujac, i doprowadzajac do stanu
niezdatnego do przekazania rodzinie zmarlego. Szef oddzwonil po
dziesieciu minutach: "Zajedz po drodze do szpitala w Sz. Pracuje tam
moj znajomy chirurg - pozszywa klienta w calosc".

Pod izba przyjec szczatki natychmiast przelozono na nosze, i zabrano
do sali operacyjnej. Kierowca karawanu poszedl na spacer, obejrzal
rynek, zjadl obiad, po czym ku swemu zdziwieniu dowiedzial sie w
szpitalnej recepcji, ze akcja wciaz trwa. No tak, troche roboty
bylo... Po dwoch godzinach praca wciaz nie byla jednak skonczona.

Po czterech tez nie...

Ani po pieciu...

Po siedmiu wciaz nie...

W dziesiatej godzinie z sali wyszedl lekarz w zakrwawionym kitlu, i
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

... rozkladajac szeroko rece krzyknal: BEDZIE ZYL!

Pozdrawiam,

Teo

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Tzw. sÂłuÂżbĂŞ zdrowia
W sobotę miałem ochotę skorzystać z pomocy służby zdrowia. Wnioski są
dosyć smutne. A było to tak:

Moja żona przyrządzając jakowąś potrawę sprytnie ustawiła metalową
rączkę od patelni nad palącym się palnikiem. Po czym tą rączkę złapała.
Efekty można sobie wyobrazić.

Początkowo próbowaliśmy sobie radzić sami (ręka do zimnej wody, pastylka
przeciwbólowa itp) ale gdy po jakichś dwóch godzinach niewiasta nadal
zwijała się z bólu, mówiła że jej słabo a ręka wyglądała paskudnie,
zdecydowałem się, że warto by poszukać jakowegoś lekarza. A była to
sobota, gdzieś 21.30.

Wpierw zadzwoniłem do "naszej" przychodni (Capricorn, reklamujące się
min. "prywatnym pogotowiem 24h na dobę"). Powiedziałem o co mi chodzi,
zadeklarowałem, że wydaje mi się, że pomoc powinienem otrzymać w ramach
ubezpieczenia z Kasy Chorych ale jeśli nie są w stanie zrobić tego w ten
sposób, to moge zapłacić. Wywołałem zauważalną konsternację. Pani w
końcu poprosiła mnie o telefon i powiedziała że oddzwoni za kilka minut.
Oddzwoniła. Powiedziała, że potrzebuję pomocy chirurga, że kontaktowała
się z ich chirurgiem ale ten nie może przyjechać i że radzi mi udać się
na izbę przyjęć do - naszego rejonowego - szpitala na Solcu.

Udaliśmy się zatem do szpitala na Solcu. A dokładniej do szpitali - bo
są tam dwa. Jeden był zamknięty na głucho (obeszliśmy go dookoła
poszukując jakiegoś otwartego wejścia - bez skutku). W drugim faktycznie
znajdowała się Izba Przyjęć ale siedząca tam pani zażądała ode mnie
skierowania od specjalisty, a na uwagę, że we właściwej dla mnie
przychodni, doradzono mi przyjazd tutaj, stwierdziła, że do szpitala bez
skierowania nie przyjmują i straciła zainteresowanie sprawą.

Na szczęście żonie spacer trochę pomógł, znaleźliśmy też całodobową
aptekę gdzie kupiłem losowo wybraną maść na oparzenia, gazę, bandaż itp
i - przypominając sobie zajęcia z PO - zrobiłem żonie opatrunek. W
niedzielę czuła się jeszcze mocno niewyraźnie, dzisiaj jest już trochę
lepiej (choć ręka nadal wygląda mocno nieprzyjemnie).

Wnioski mam dwojakie:
- ponieważ po spacerze żona czuła się lepiej niż przed nim, służba
zdrowia w pewnym sensie mi pomogła
- lepiej nie ulegać żadnym wypadkom, zwłaszcza drobniejszym.

Inny wniosek to:
- na ubezpieczenie zdrowotne ściągnięto ze mnie w tym roku .... złp
- próbowałem korzystać z pomocy lekarza trzy razy
  - w lutym, gdy żona była chora - zanim udało się ustalić jakie
właściwie papiery, komu i skąd trzeba dostarczyć, sama się wykurowała
  - w kwietniu, gdy poszedłem do dentysty - zrobiono mi plombę,
zapłaciłem 40 złp. za plombę (za robociznę zapłaciła Kasa Chorych), po
trzech dniach plomba wyleciała razem z kawałkiem zęba a ja poszedłem do
całkowicie prywatnego dentysty który za 120 złp. zrobił mi to porządnie
  - w zeszłą sobotę, co opisuję wyżej.

PS (poważniej): czy komuś w podobnej sytuacji udało się skorzystać z
pomocy służby zdrowia? Jak to zrobił? Gdzie?

-- Marcin Kasperski     Marcin.Kasperski<atsoftax.com.pl
--                      marckasp<atfriko6.onet.pl
-- Moje poglądy są moimi poglądami, nikogo poza mną nie reprezentują.
-- (My opinions are just my opinions.)

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Akademia Medyczna w Gdansku
Witaj!
Jestem anestezjologiem, kieruje OIT oraz Izba Przyjec I Pogotowiem MSWiA w
Lublinie. U nas obsluga bylaby identyczna pod wzgledem fizycznym, z pewnosci
lepsza jezeli chodzi o traktowanie pacjenta. Transport do domu we wlasnym
zakresie, nie przysluguje Ci w ramach ubezpieczenia. Przykro mi czytac Twoje
uwagi, fakt, ze Sluzba Zdrowia ma ciezko/a ma/ , nie upowaznia nas do
takiego
traktowania pacjenta. Zycie istotnie podpowiada nam, ze jezeli poszkodowany
zglasza
sie po kilku godzinach, to przyczyna jest alkohol - uwierz, tak jest
naprawde.
Tyle bezstronnie. Sprawdz, czy ustawienie odlamow jest OK - koniecznie! /via
lekarz
rodzinny i poradnia chirurgiczna/.
Pozwole sobie wykorzystac Twojego maila do celow szkolenia wlasnego
personelu.
Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia :)
Gdybym mogl Ci w czyms doradzic, pisz smialo!
Jesli chcesz popracowac troche dla dobra pacjenta, umow sie na rozmowe z
szefem Izby Przyjec (zadzwon, porozmawiaj, z pewnoscia bedziesz mogl sie
spotkac, pomozesz mu w pracy!)
Pozdrawiam raz jeszcze.
JZ


   Dzis mialem przyjemnosc byc obsluzonym przez lekarzy izby przyjec
szpitala rejonowego przy akademii medycznej w Gdansku. No coz ... jesli
kadra naukowa AG rowniez reprezentuje tak niski poziom to omijajcie to
miejsze z daleka :(
 Jak kogos znudzi moj post to na poczatku napisze ze przyjmowal mnie
niejaki
Wojciech Marks. Wybaczcie jezyk ale skurwiela widzialem przez 10 minut. W
miedzyczasie latal szczesliwy po szpitalu (niby ostre przypadki) i zdazyl
nawet zjesc obiad. Mam nadzieje ze ktos zobaczy to jego nazwisko i mu
doniesie.
   W czwartek radosnie wylecialem przez kierownice lamiac sobie obojczyk i
rozcinajac glowe. Znajac stan polskiej medycyny pojechalem taksowka do
domu
i nie denerwowalem lekarzy swoja wieczorna wizyta.
 Wpiatek rano nie mogac samodzielnie dotrzec do szpitala zadzwonilem po
pogotowie myslac ze pomoga mi zalatwic sprawe w szpitalu. Jednak ku mojemu
zdziwieniu zostaslem odstawiony pod drzwi szpitala ... nawet nie zdazylem
sie pozegnac. Teraz z perspektywy uwazam ze powinienem byl troche
pokrzyczec
z bolu czy cos :)
   Pani w izbie gdy uslyszala ze wypadek byl wczoraj oskarzyla mnie o to
ze
bylem pijany (pozostawie to bez komentarza). Inna w ramach zlosliwych
komentarzy stwierdzila ze powinienem byl sie wczoraj umyc. Oczywiscie
potraktowano mnie jak najbardziej rutynowo twierdzac ze bede mial klopoty
i
sam sobie jestem winien. Gdy spytalem czy moga dla mnie cos wiecej zrobic
... no coz bylo im przykro ... tak samo jak mi chcialo sie tanczyc.
  Podobala mi sie dyskusja pani z pracowni rentgenologicznej z
pielegniarzem
na temat mojego zlamania. Musze przyznac ze ten ostatni poswiecil mi
najwiecej czasu ale starsi koledzy napewno go tego oducza.
   Pan, ktory zakladal mi gips sadzac po tym jak odzywal sie do mnie (per
"ty") by wyksztalcenia budowlanego albo myslal ze jestem jakims menelem.
Jest godzina 2:30 gips jest wciaz mokry, ciezki i nie jestem w stanie ani
sie polozyc ani siedziec bo albo (gdy leze) odstaje mi pionowo reka i mam
wykrzywiony kregoslup albo (gdy siedze) opatrunek uciska mi bark tak ze
mnie
boli.
   Po calym tym zamieszaniu zostalem poinformowany ze moge sobie juz isc.
Aha czekalem az lekarz dyzurny zje obiad zeby mogl mnie wypisac. Wychodzac
widzialem jak ekipa "ostrego dyzuru" pali sobie przed wejsciem papierosy.
   Najdziwniejsze jest to ze nikt nie zapytal mnie (mimo ze pokazalem
pracownicza ksiazeczke ubezpieczeniowa) czy nie potrzebne mi jest
zwolnienie
lekarskie. A gdy poprosilem o pomoc w dostaniu sie spowrotem do domu ...
"Tam jest elefon".
  Zachowywalem sie jak najbardziej milo i spokojnie ... to byl blad bo
zostalem potraktowany tak jak zaslugiwalem czyli centralnie zlekcewazony.
Mysle ze bede musial poszukac jakiejs prywatnej kliniki zeby ni pamietac
do
konca zycia tego wypadku.
  Po dniu dzisiejszym wyrobilem sobie opinie na kilka tematow:
- placmy lekarzom wiecej to beda pacjentow traktowac jeszcze bardziej "z
gory".
- Polak nawet niewielkie urazy pamieta do konca zycia.
- Jesli w Polsce zachorujesz to umrzesz chyba ze zatroszczy sie ktos z
rodziny.

Szkoda ze nie zapamietalem pozostalych nazwisk chetnie bym je podal.
Przepraszam za to ze zasmiecam liste ale jest to jedyny sposob zeby ktos o
tym uslyszal.

PS: zna ktos adres jakiejs porzadnej kliniki w Trojmiescie ?

--
Mariusz Zielinski


Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Akademia Medyczna w Gdansku

Użytkownik Jerzy Zamojski <za@platon.man.lublin.plnapisal


Witaj!
Jestem anestezjologiem, kieruje OIT oraz Izba Przyjec I Pogotowiem MSWiA w
Lublinie. U nas obsluga bylaby identyczna pod wzgledem fizycznym, z
pewnosci
lepsza jezeli chodzi o traktowanie pacjenta. Transport do domu we wlasnym
zakresie, nie przysluguje Ci w ramach ubezpieczenia. Przykro mi czytac
Twoje
uwagi, fakt, ze Sluzba Zdrowia ma ciezko/a ma/ , nie upowaznia nas do
takiego
traktowania pacjenta. Zycie istotnie podpowiada nam, ze jezeli
poszkodowany
zglasza
sie po kilku godzinach, to przyczyna jest alkohol - uwierz, tak jest
naprawde.


   Balem sie pojawic na izbie przyjec w nocy. Bylem zmeczony i wrecz balem
sie sposobu w jaki zostane potraktowany. Moze nie bylo to myslenie
racjonalne ale nie chcialem siadomie skazywac sie na cierpienie. Jesli byl
by to sposob w jaki zostalem potraktowany rano to niestety moje obawy
potwierdzily by sie.Nie dal bym rady zatroszczyc sie o siebie i
prawdopodobnie musialbym spac na korytarzu w szpitalu oczekujac na pomoc.
  Zachowywalem sie zupelnie grzecznie - odpowiadalem tylko na pytania wiec
nie wiem dlaczego zostalem potraktowany zlosliwosciami.


Tyle bezstronnie. Sprawdz, czy ustawienie odlamow jest OK - koniecznie!
/via
lekarz
rodzinny i poradnia chirurgiczna/.


Zlamanie jest niegrozne - bez odpryskow i przemieszczen. Moja zlosliwa
reakcje spowodowal ten nieszczesny gips, ktory zaslanial mi cale cialo od
pasa w gore, odslaniajac tylko prawy bark. Utrudnial mi oddychanie bo
uciskal brzuch; wisial na lewym barku powodujac bol itd. itp. Jedynym
akceptowalnym ulozeniem ciala bylo siedzenie w zgarbionej pozycji i
podtrzymywanie ciezkiego gipsu oparciem od krzesla - stad zajalem sie
komputerem ...


Pozwole sobie wykorzystac Twojego maila do celow szkolenia wlasnego
personelu.


Chcialbym powiedziec ze najbardziej w czasie obslugi brakowalo mi osoby,
ktora poswiecila by mi troche czasu. Zajmowalo sie mna kilka osob na
przemian. Jesli byla by to jedna mogla by sie skupic na tym co mi jest;
poczul bym sie jak u lekarza a nie jak w fabryce. Mysle ze wtedy ktos
powiedzial by mi ze to sa najtansze metody leczenia i poinformowal o
alternatywach. Stac mnie na wydanie 300-400 zlotych ale nie wiedzialem ze
mam inne mozliwosci. Mysle ze lekarz wiedzac wiecej na temat medycyny
powinien poinformowac pacjenta o mozliwosciach.


Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia :)
Gdybym mogl Ci w czyms doradzic, pisz smialo!
Jesli chcesz popracowac troche dla dobra pacjenta, umow sie na rozmowe z
szefem Izby Przyjec (zadzwon, porozmawiaj, z pewnoscia bedziesz mogl sie
spotkac, pomozesz mu w pracy!)
Pozdrawiam raz jeszcze.
JZ


   Dziekuje za cieple slowa. Moj problem zostal rozwiazany dzieki pomocy
lekarzy ze szpitala wojewodzkiego. Powiedzial mi w jaki inny sposob moge
usztywnic bark bez uzycia gipsu. Dalszego leczenia nie pokrywalo
ubezpieczenie ale wiedzialem co mam robic :))) dla mnie naprawde nie jest
wazne ile musze za to zaplacic; poki mnie stac nie bede zalowal ani grosza
na wlasne zdrowie a od lekaza oczekuje tylko podpowiedzenia mi co moge bo
przeciez sam nie wiem (nie jestem lekarzem :) )

  Pana pacjenci napewno czuja ze CHCE im pan pomoc. Teraz wiem dlaczego
wazna jest poprawa sytuacji w sluzbie zdrowia.

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Wyjazd do wroclawia
Dnia Mon, 26 Sep 2005 07:55:37 +0200, Marcin napisał(a):


-gdzie jest szpital, tzn. gdzie zglosic sie z jakas nagla awaria?


szpitali jest u nas kilka - wybierz sobie co potrzebujesz - proponuje
poszukać w książce telefonicznej, lub gazecie (chyba że masz internet :P )


-gdzie jest szpitalny oddzial okulistyczny, zeby zglosic w razie naglych
problemow z okiem?


nagłe problemy z okiem - na ostry dyżur okulistyczny informacje znajdziesz
jak wyżej (np.
Klinika Okulistyki
ul. Chałubińskiego 2a, 50-368 Wrocław
tel.: sekretariat (48 71) 327-09-47
tel.: rejestracja 327-09-48
W strukturze organizacyjnej Kliniki znajduje się:
          * Oddział Okulistyczny Pooperacyjny I
          * Oddział Okulistyczny Pooperacyjny II
          * Oddział Okulistyczny Dziecięcy
          * Blok Operacyjny
          * Izba Przyjęć z Ambulatorium
          * Poradnia Okulistyczna
          * Poradnia Okulistyczna dla Dzieci
          * Poradnia Leczenia Jaskry
          * Poradnia Leczenia Zeza
          * Sala Zabiegowa
          * Pracownia Angiografii Fluoresceinowej
          * Pracownia Badań Elektrofizjologicznych oka
          * Pracownia Laseroterapii
          * Pracownia Pola Widzenia
          * Pracownia USG
          * Pracownia Badań i Leczenia Rogówki


a tak wogole jakiego okuliste we wroclawiu polecacie?, chodzi mi o kogos
naprawde znajacego sie na tym co robi(bo z roznymi mialem juz do czynienia).
zalezy mi na tym zebym mogl sie do niego normalnie zarejestrowac tego samego
dnia co musze isc badz dzien/dwa przed jezeli akurat kolejki beda
(oczywiscie wiem z NFZ nie ma szans, szukam raczej prywatnie).


Ilu mieszkańców - tyle opinii


i jeszcze jedno pytanie, bede musial wybrac lekarza pierwszego kontaktu,
polecacie kogos konkretnego?, dobrze jakby przyjmowal gdzies w centrum( a
najlepiej na kosciuszki :)).


Skąd tu jedziesz do nas ?
W mieście przychodni i lekarzy jest od groma. A kościuszki jest długa jak
jasny gwint. Znajdziesz coś nieopodal.
A jesli chodzi o kogoś konkretnego, to zależy czy potrzebujesz skierowania,
porady, herbatki, czekania, czy "wyleczenia"... tych ostatnich - nie znam

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: artysta Maciej Kot. Warszawa. Centrum Zdrowia Dziecka
Co możemy zobaczyć w naszej Izbie Przyjęć?

Izba Przyjęć rozpoczyna się podwodnym światem śródziemnomorskim, są
tam przedstawienia ryb z  wielokolorowymi płetwami. Malowanie, czy
inaczej, kreowanie wnętrza jest oparte na nauce zwanej  psychologią
aranżacji wnętrz oraz na podstawie zasad związanych z psychologią
koloru. Malując Izbę Przyjęć użyłem kolorów, które są nawiązaniem do
stroju lekarzy i pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka: a więc
turkusu i różu. Tym sposobem chciałbym, żeby dzieci oswoiły  się  ze
strojami personelu medycznego, a poprzez to z konkretnymi lekarzami i
pielęgniarkami. Wiele osób zadawało mi pytanie, dlaczego jest tam
smutny wieloryb. Przygnębiona postać wokół wesołych  jest odniesieniem
do miejsca w którym jesteśmy - szpitala. Mamy, na pytanie dziecka,
dlaczego wieloryb jest taki smutny, odpowiadają: jest smutny bo jest
chory, ale w około jest tyle wesołych, szczęśliwych rybek. Chciałem
tutaj odwołać się do potrzeby pozytywnego myślenia, do nadziei, że
będzie dobrze, że nawet smutne zwierzątka wyzdrowieją i zaczną się
uśmiechać. Staram się, by prace, które wykonuję miały charakter nie
tylko artystyczny, psychologiczny, ale też edukacyjny; dzieci uczą się
kolorów, postaw doboru kolorystyki i form plastyki, a także optymizmu.
W dalszej części Izby jest łąka leśna ze śpiewającymi ptakami, ale co
śpiewają, to nie wiem, bo się na nutach nie znam.

Z jakimi reakcjami spotyka się Pan w trakcie pracy?

Gdy maluję, najczęściej mam na uszach słuchawki i słucham muzyki.
Bardzo często przepływa piosenka Tomka Makowieckiego ‼Spełni się". I
wierzę, że choroba dzieci po prostu minie jak sen. Często widzę i
bardzo się cieszę, że moja praca daje dzieciom uśmiech. Słyszę wiele
pozytywnych słów, miło jest pracować jak obok ktoś szczerze się
uśmiecha. Co innego jest wywołać śmiech, a co innego uśmiech - uśmiech
dzieci jest widoczny - i to jest bardzo piękne. Ja tę pracę bardzo
lubię, traktuję bardzo poważnie, to moja pasja, którą rozwijam i dążę
do tego, by moje prace były jak najlepsze z punktu widzenia procesu
hospitalizacji.

Jak dobiera Pan postaci do danego miejsca?

To zależy od miejsca. W trudnych oddziałach np. onkologicznych
stosowałem postaci nieznane z bajek, ponieważ dzieci, które spędzają
wiele czasu w szpitalach, bohaterów bajkowych bardzo dobrze znają.
Wówczas maluję postaci, które razem z dziećmi wymyślimy i stworzymy, i
które nie są fikcyjne, ale prawdziwe. Takim projektem był projekt w
Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka i Matki. Chciałem, żeby to była
zupełnie nowa postać, taki patron oddziału,. Rozmawiałam z dziećmi,
jakie zwierzęta lubią, potem jeździłem do zoo i poznawałem te
zwierzęta, dowiadywałem się ile ma lat, jak się nazywają, co
śmiesznego robią, czy mogę je dotknąć itd. Fotografowałem zwierzaka,
robiłem jego profil psychologiczny - i moje informacje przekazywałem
pacjentom. I oni zaczynali czuć, że to zwierzę żyje, że ono jest.
Dzieci wówczas chcą same pójść do zoo, zobaczyć je na własne oczy -
mają kolejną motywację do zdrowienia.  Tak właśnie powstała postać
żyrafy - Kamila, którego dzieci poznają na oddziale, a potem chcą
zobaczyć w zoo. Często maluję postaci z bajek - pytam dzieci, które
zwierzątka bajkowe lubią najbardziej, najczęściej jest to Kubuś
Puchatek.

Od kiedy zajmuje się Pan  się tą działalnością?

Premierowym projektem były  Motylkowe Szpitale w kwietniu 2000 r.
Zostałem zaproszony do stworzenia rysunków w oddziale okulistycznym
szpitala przy ul. Niekłańskiej w Warszawie. Wówczas zastosowałem
realistyczne niebo z konturowym przedstawieniem motyli i pszczół;
głębia barw, kontur, kontrast są swoistą kuracją dla oczu. Następnie
były kolejne projekty, realizowane z rożnymi fundacjami. Często
współpracuję z fundacją Uśmiech Dzieciom, również Izbę Przyjęć w CZD
zrealizowałam z tą fundacją. W sumie wykonałem ok. osiemdziesiąt
projektów. Można powiedzieć, ze mieszkam w szpitalach od wielu lat.
Jest to bardzo miła, fajna, przyjemna praca, uwielbiam ją. Ale czasem
są również niedogodności - ciągła nieobecność w domu. Moją pracę mogę
porównać do trasy  koncertowej - wciąż gram gdzie indziej, a moimi
instrumentami są pędzle i farby.

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: walcze nie z choroba a z wiatrakami :(


U mnie tak, jak u Ciebie. Masz numerek, a i tak zawsze przyjdzie ktoś, kto
"tylko na chwilę", "tylko po receptę", "w ciąży", "schorowany"... IMO
jedyna rada (poza zmianą przychodni ;) to walczyć, walczyć i jeszcze raz
walczyć. Nie ustępuję paniom z dziećmi, nie ustępuję emerytom, ani nagłym
przypadkom, od których jest izba przyjęć... nikomu. Wredne?


wiem, ze najprosciej by bylo jakby nie bylo wyjatkow, ale tak sie niestety
nie da - nie unikniesz tego :(
ot dla przykladu: siedzisz w poczekalni i nagle ktorys z pacjentow mdleje -
oczywiste ze wymaga interwencji natychmiastowej - bo to wyjatkowa
sytuacja...
po kolei:
- "tylko na chwilę" - przykro mi, ja tez tylko na chwile
- "tylko po receptę" - przykro mi, prosze poczekac na swoja kolej
- "w ciąży" - to akurat rozumiem i taka osoba powinna wejsc bez kolejki
- "schorowany" - przykro mi, zapewne schorowany nie bardziej niz inni
- "matka z dzieckiem" - ta przychodnia to akurat dziecieca wiec tam same
matki z dzieckiem :) - ale ogolnie - nie mozemy robic czegos takiego bo
matki zaczna zabierac dzieci ze soba po to by wejsc bez kolejki - wiec
podobnie - czeka na swoja kolejke

wiec w sumie, albo przypadek bardzo wyjatkowy, albo stan wyjatkowy (ciaza),
reszta jak dla mnie kategoryczna odmowa
I CO NAJWAZNIEJSZE: ja nie chce by ktos "kisil ogora" pod gabinetem 2
godziny, po prostu jak przyjdzie na swoj czas(wiadomo, ze wg numerkow
poslizg +-15 min to minimum) to nie bedzie czekal dluzej niz pol godziny.
ALE:
- jesli pacjent z numerem 1 zamiast przyjsc na osma rano przyjdzie o 10-tej
i oczekuje ze wejdzie od razu bo ma najnizszy numerek to powinien sie grubo
mylic = czyli sorki - twoj czas minal, "kazdy swoje 10 minut ma" ... i albo
nie przyjety wcale albo ostatni - wydaje mi sie ze gdyby sie tak przejechal
to nastepnym razem na pewno bylby punktualny

to co mnie boli najbardziej to fakt, ze lekarzy malo to niestety zazwyczaj
obchodzi ... - nie mam im tego nawet za zle, bo w sumie maja zdecydowanie
wazniejsze sprawy na glowie i chce by zajmowali sie leczeniem pacjentow i
swoja uwage koncentrowali glownie na tym, a nie na pilnowaniu porzadku  ...
dlatego chce znalezc rozwiazanie, ktore ten porzadek zagwarantuje w wiekszym
stopniu (w zdecydowanie wiekszym stopniu) niz numerki ...

a to co mnie wkurza najbardziej to przedstawiciele firm farmaceutycznych
ktorych kolejka nie obowiazuje i laduje sie zawsze w ekstra gajerku z ekstra
walizeczka pelna ekstra specyfikow ... - szkoda ze nie ma do tego celu
przeznaczonego ekstra czasu - tylko wykorzystuje sie nasz - czas pacjentow

Jepic

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: artysta Maciej Kot , nominacja na cichego bohatera .Poznań
undefined

Szpitalny czarodziej z pędzlem 2008.05.19
Pomalował oddziały dziecięce w 80 szpitalach całej Polski. Teraz
odwiedził Poznań. Mali pacjenci z ul. Szpitalnej podziwiają już
kolorowe ściany pomalowane przez artystę Macieja Kota

undefined
Do malowania ścian oddziału pediatrii artysta Maciej Kot zaprosił
poznańskiego rapera Mezo (na zdj. po lewej) (fot. Maciej Kot)
Przez tydzień po kilkanaście godzin dziennie malował kolejne ściany w
oddziale pediatrycznym szpitala przy ul. Szpitalnej. Ale to nie
pierwsza jego inicjatywa tego typu. Izby przyjęć, sale szpitalne,
oddziały pediatryczne i onkologiczne czy nawet paliatywne - ze swoimi
farbami i pędzlami Maciej Kot zajrzał do kilkudziesięciu większych i
mniejszych polskich szpitali. Pomalował już kilkadziesiąt kilometrów
ścian.

Uwielbia wodę
Wesołe koniki morskie, kolorowe rybki i błękitne fale znalazły się na
ścianach poznańskiego oddziału. Jasne kolory od razu poprawiają humor.
- Na 30-lecie Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie malowałem centralną
izbę przyjęć w motywy ze świata wodnego, podobne do tych, jakie
wykorzystałem w Poznaniu - opowiada "Echu Miasta" Maciej Kot. Sam
kocha wodę. - Wiele dzieci poważnie chorych najpierw przebywa na
oddziale np. w poznańskim szpitalu, a później trafia na zabiegi do
Centrum Zdrowia Dziecka. Dzięki temu, że w Poznaniu i Warszawie
przywita ich podobnie pomalowana izba przyjęć, będą się czuły
bezpieczniej, ponieważ pojawi się wrażenie, że znają to miejsce -
wyjaśnia Kot.

Maluje z gwiazdami
Od 8 lat jeździ po Polsce i realizuje swoje projekty, rozweselając
chore dzieci w całym kraju. Na początku wziął udział w akcji
"Motylkowe Szpitale" zainicjowanej przez fundację byłej prezydentowej
Jolanty Kwaśniewskiej. Ale nie poprzestał na tym. Projekt "Dziecięcy
świat w kolorach" artysta realizuje w kolejnych szpitalach dzięki
Śnieżce. - Szpital nie kojarzy się nikomu z niczym miłym, a zwłaszcza
dzieciom. Jednakowe białe lub pistacjowe ściany jeszcze bardziej
przygnębiają pacjentów. Tymczasem, malując, widzę, jak kolorowe wzory
uspokajają dzieci, które przyjmowane są na oddział - mówi artysta. -
Ojej, ale fajne - powiedział przy nas mały Patryk, który do szpitala
trafił z mamą.
Wraz z Maciejem Kotem ściany malują również znani muzycy. - Ostatnio
towarzyszył mi Wojtek Lala Kuderski z zespołu Myslovitz czy Mietall
Waluś z Negatywu - opowiada Kot. W Poznaniu w malowaniu kolorowych
wzorów pomagał raper Mezo. - Wspaniała inicjatywa - skomentował muzyk,
malując kolorową głowę kota.

Lidia Mamys,

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: prowda to, ze kobiety żyją dłużej niż chłopy?
Mój przyjaciel lekarz znalazł w swojej branżowej gazecie następującą
autentyczną historię (przydługawa, ale dobra):
„W niewiele lat po zakończeniu działań wojennych, w jednym z górnośląskich
szpitali pełniła dyżur lekarka rodem z Przemyśla, czy z Rzeszowa, dopiero co
przybyła na Śląsk. Zna doskonale kanony medycyny, wie doskonale, co potrzebne.
Ale jej wiedza podręcznikowa mogła być chwilami zawodna.
Puka do pokoju starszego kolegi, jest zakłopotana: ma chorą skierowaną na
oddział wewnętrzny, lekarz kierujący nie podał rozpoznania. Jej zdaniem chora
kwalifikuje się jednak nie na internę, lecz na psychiatrię.
- Dlaczego?
- Bo twierdzi, że nic jej nie dolega, opowiada natomiast z uporem o jakiejś tam
aferze wekslowej.
Do szpitala skierował stary, doświadczony praktyk, ale przepracowany. Zdarzyło
mu się, że nie podał diagnozy. Afera wekslowa?
- Ile lat ma chora? – pyta kolega.
- Po pięćdziesiątce.
- Proszę w takim razie spokojnie przyjąć do nas, wszystko w porządku.
- Nie rozumiem...
- Koleżanko, proszę dziś zmierzyć ciśnienie i położyć chorą u nas. To nie jest
sprawa psychiatryczna.
- Niechże pan nie robi ze mnie wariatki!
- Chodźmy w takim razie na dół.

Izba przyjęć. Na ławce kobieta odziana w strój miejski, z pewnym odcieniem
lokalnym. Spokojna, nie sprawia wrażenia ciężko chorej, na oko jest wyraźnie
zmęczona.
- Dzień dobry, matko – zwraca się lekarz. – Co wam tylko brakuje?
- Mie nie ma nic, panie lekarzu, ino jak długo mam te weksle, to mi jest
niektóry raz tak, choćby mie w ta głowa piznął, niekiedy zaś tak głupie w tym
pysku...
- Jaka stara wyście są? – pada kolejne pytanie
- Jo żem jest ajnunfufcig (=51).
- Dzieci macie, tak?
- Ja, trzy. Trzy syny.
- Potrotki?
- Też trzy.
- Same od siebie, albo...?
- Ja, same od siebie.
- Coście wszystko chorowali, wasze życie długo?
- Mie nie było nic. Ja, prawie 1918 ta rurka...
- Posłuchajcie raz: dejcie sie terozki okąpać, potem idziecie na stacjo. Tam
róbcie, byście spali. Rano ale nic nie jeść, nic nie pić!

Proszę zanotować koleżanko: chora 51-letnia, rodziła trzy razy, roniła trzy
razy, samoistnie. Z chorób przebytych podaje czerwonkę w 1918 roku.
- Jak to?
- Widzi pani to jest kraj ludzi ciężko pracujących. Od dziecka. Praca ciężka,
twarda, toteż w mowie potocznej chętnie zdrabniają.
- Co to ma tutaj do rzeczy?
- „Rurka”: die Ruhr to po niemiecku czerwonka...
- Dobrze. Ale weksle?
- „Wechseljahre” to lata przekwitania. Klimakterium.
- A z tą głową?
- I to proste. „Pisnął” to trzecia osoba od „piznąć”, czyli uderzyć. Odkąd
zaczęło się klimakterium, cierpi na uderzenia do głowy. No i obok tego odczuwa
czasem niesmak. Też dość typowe...

Chora bardzo szybko odzyskała równowagę. Ciśnienie wyrównało się, badanie EKG
nie wykazało żadnych odchyleń, apetyt wrócił. Słowem – uznaliśmy, że chora może
wrócić pod opiekę lekarza rejonowego. Dowiedziała się podczas obchodu, że wróci
do domu.
- Ja? Tuż mówmy, kiej?
- Mówmy jutro, pasuje wam to?
- O ja, panie lekarzu, toż wom dziękuja, a musza wom co pedzieć: wyście som
dobry chłop, ta młodo lekarka ale, jest żaden dobry człowiek!
- Czemu?
- Ja, temu, widzicie, jak mie sam przywioźli, wyście sie zarozki pogadali ze
mna, choćby ze człowiekiem, wyście mie wzionli na stacjo, tu żech dostała
dziennie ta szpryca (=ijekcja) i te pile (=tabletki), a ta śpikula (=smarkata),
wiecie, co ta tylko głosiła, jak długo wyście nie przyszli na spodek? (= na
dół, do izby przyjęć.
- Pani, to przecież nie mogę wiedzieć...
- Ja, tuż jo wom to powiem: ta głosiła, jak jo mom weksle, to mom ino zapłacić,
a nie dopiero lekarzowi ten czas zabraać...

W sumie: chora odeszła do domu zadowolona, nie pojęła jednak zupełnie,
dlaczego miała... płacić. Przecież nie musiała. Od czego „klasa chorych”.”
Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Drogie badania dla wytrwałych
Drogie badania dla wytrwałych
Renta tylko dla pijaka
Polak pijak - to typowy obywatel. Trzeźwy nie ma racji. Ciężko być
trzeźwym w pijanym kraju.
Żyję w kraju dla pijaków, bo tylko oni mają prawa, mają zasiłki,
mają opiekę zdrowotną, mają renty, trzeba im udowadniać, że pijani
kierowali samochodami. Trzeźwym w Lechostanie ciężko być, a nawet
coraz ciężej. Co z tego, że uczciwie pracuję, płacę podatki,
opłacam NFZ, płacę ZUS. Kiedy mam dwójkę dzieci, żonę na
bezrobotnym - państwo nie kiwnie palcem by było mi lepiej, a
wystarczy tylko być pijakiem.
Mam nie zdiagnozowaną chorobę, czekam na wizytę u specjalisty
miesiącami, wykonanie badań wysoko specjalistycznych to wizja
dalekiej przyszłości, a wystarczy tylko być pijakiem. Zdarza się,
że zachoruję i bedę niezdolny do pracy i choć chcę pracować nie
jestem w stanie, ale o rencie mogę pomarzyć, bo jestem trzeźwy, a
wystarczy tylko być pijakiem.
Jadąc samochodem za szybko dostanę mandat karny - a kiedy spowoduję
wypadek, to dostanę z grubej rury, a wystarczy być pijakiem i będę
traktowany łagodniej, jeszcze bedą musieli mi udowodnić, że byłem
pijany. Coś w polskiej mentalności jest nie tak, co by było jeśli
połowa społeczeństwa by ćpała?
Picie ma społeczne przyzwolenie
Jak to się stało, że jeszcze 10 lat temu pijany awanturnik lądował
w Izbie Wytrzeżwień, dostawał kolegium i nikt się nie litował.
Dziś pijany obywatel leży obrzygany na ulicy, nieprztomny od 5
promili alkoholu we krwi - inni obywatele widząc biedaka
powiadamiają służby ratownicze 999 i na gwizdkach przyjeżdża
karetka po potrzebującego pomocy obywatela, na sygnałach dojeżdża
do szpitala, I tak obywatel ląduje na SORZE - czyli w szpitalnym
oddziale ratunkowym, ponieważ jest kompletnie nieprzytomny, a
często jeszcze z drgawkami - wykonuje mu się komplet badań, często
nawet z tomografią komputerową głowy, żeby nie narazić się na
watpliwą przyjemność składania zeznań w prokuraturze, że coś
zaniedbano. I tak po wlaniu w żyły około 3 litrów płynów
infuzyjnych szanowny obywatel częściowo otwierając oczy i
ozdrawiając dziekuje trzeźwej załodze SOR - czyli pielegniarkom i
lekarzom - przyjecielskim pozdrwieniem wy K. i Ch ja p. i sp.
Szkoda, że w tym kraju Izba Przyjęć szpitala zamieniła się w
wytrzeźwiałkę i zaczyna brakować w niej miejsca dla trzeźwych,
ciężko chorych pacjentów, ale za pijaka NFZ płaci bez mrugniecia
okiem - tylko dlaczego?
Skoro ktoś pije za swoje i przez to ma rozbitą głowę powinien za
leczenie zapłacić sam, bo ma to na swoje życzenie. Szkoda, że potem
nie ma pieniędzy na leczenie raka czy transplantacje.
Szkoda, że ZUS wspaniałomyślnie wypłaca renty alkoholikom z
padaczką alkoholową, by mieli za co chlać i przynajmiej raz w
tygodniu mogli być pacjentami w SOR, kiedy po pijaku rozbiją sobie
głowy - NFZ i tak zapłaci za ich leczenie.
Szkoda, że uczciwy, trzeźwy Kowalski musi się wić jak piskorz i
udowadniać, że nie ma nogi, ZUS wie lepiej, Kowalski może pracować,
bo jest trzeźwy.
Wołanie o pomoc
Natomiast dwuręczny i dwunożny pijany LUMP zasługuje na rentę,
przecież on jest chory. Gdzie jest kontrola? Co dzieje się z
pieniędzmi, które są wypłacane takim pijanym Polakom, którzy nawet
nie są trzeźwi, gdy odbierają swoje zasiłki czy renty. Absurd tego
kraju polega na tym, że żeby coś osiagnąć trzeba się napić, a prawo
stawia pijaka na piedestale - tylko trzeźwy Kowalski tu nie pasuje.
Małżeństwo z dwójką dzieci nie dostanie zasiłku socjalnego, bo
mieści się w widełkach. Za to pijak, któremu nigdy nie chciało się
pracować znakomicie pasuje do widełek obywatela, któremu należy się
pomoc.
Normalny pacjent czeka na swoją TOMOGRAFIĘ kilka miesięcy, a pijak
z robitą głową ma to badanie czasami dwa razy w miesiącu. Jeszcze
jedno - pijak za kółkiem - ten obywatel to ma fory, nie wystarczy
stwierdzenie alkomatem, trzeba mu udowodnmic, że jest pijany i
wykonywać badanie kilkukrotnie - bo może on trzeźwieje, a nie
popada w upojenie.
Państwo musi go wspomóc by mógł zarzygać ulicę, pobić żonę i
dzieci, gdy wróci pijany, by wreszcie dostać pijacką rentę, gdy już
rozwinie padaczkę alkoholową - w wyborach weźnie udział i będzie
głosował dalej, za tym wspaniałym porządkiem społecznym, bo gdzie
mu będzie lepiej niż w POLSCE.

Wyświetl więcej postów z tematu



Temat: Rzad: Lekarze bez egzaminow podyplomowych
Nie widze nic zlego w egzaminie - tym bardziej panstwowym. Jest on konieczny!
Przynajmniej mozna bylo miec nadzieje, ze to sito przesiewalo miernoty
lekarskie, a zostawali lepsi lekarze. Choc z drugiej strony nigdy nic nie
wiadomo, bo dzieki LEP-owi dostep do zawodu lekarza byl ponoc "utrudniony", co
moglo stwarzac dogodne warunki do protekcji i korupcji, a co za tym idzie
naplyw "lekarzy", ktorzy bedac studentami niekoniecznie lubili przesiadywac nad
medycznymi ksiazkami;) Ale to juz jest ta "chora" strona polskiej
rzeczywistosci! Niestety!


>"To niemoralne, że państwo ponosi koszty kształcenia lekarza rezydenta przez
>siedem lat, a on natychmiast po zdobyciu kwalifikacji może wyjechać do pracy
>za granicą."

Niestety widac ciagatki do starych modeli PRL´u. W tamtych czasach w wielu
wypadkach, aby lekarz czy inzynier lub w ogole osoba z wyzszym wyksztalceniem,
mogla dostac paszport i wyjechac na Zachod, musiala sie "wykupic" albo znalezc
glupiego, ktory by za nia poreczyl (oczywiscie majatkowo). W wypadku gdyby nie
wrocila zza granicy, to osoba poreczajca byla zobowiazana do splaty kosztow
studiow.


mosessex napisal:
>to zycie weryfikuje czy lekarz nadaje sie na dane stanowisko a nie egzaminy
>państwowe. Samo założenie tego egzaminu było bez sensu podobnie jak jakieś
>obowiązkowe specjalizacje. Uczelnie medyczne wyznaczaja standardy
>wykształcenia skoro polscy absolwenci AM łatwo zdobywaja prace tzn.że te
>uczelnie dobrze kształcą

Wcale nie bez sensu! Np. lekarz w Niemczech jest do tego zobligowany i bez tego
pracowac nie moze! Juz nie wspomne o specjalizacji, bez ktorej co najwyzej moze
zostac tzw. "konowalem", a nie lekarzem;) A co sie tyczy uczelni, to sie z Toba
zgadzam - wyznaczaja one pewne standardy wyksztalcenia. Sa one wazne, ale nie
az tak wazne jak to, jaki poziom wiedzy lekarskiej bedzie reprezentowal soba
przyszly lekarz. A to zalezy w glownej mierze przede wszystkim od niego
samego... jak dobrym byl kiedys studentem! A to powinien stwierdzac na koncu
egzamin panstwowy,ktory otwieralby mu droge do specjalizacji!


>"Dziś doskonalić mogą się tylko lekarze pracujący w szpitalach - tłumaczy
>Gosiewski. - Chcemy, by takie możliwości mieli inni."

Hehe... o jakich innych jest mowa? A moze po prostu w ogole wyrzucic lekarzy i
poPISowo obsadzic etaty szpitalne (po... PISowo partyjnej lini;)... a buc
Gosiewski zostalby np. ordynatorem wydzialu chirurgi, buahaha;)


A tak podsumowujac: Polska Sluzba Zdrowia (szpitale) to jak rosyjska ruletka -
nigdy nie wiadomo na jakiego lekarza sie trafi... i czy wyjdzie sie od niego z
zyciem, nawet przy najmniejszej dolegliwosci... bo juz nawet sam czas przyjazdu
karetki moze byc biletem na tamten swiat!!!;) Juz nie wspomne o tym, ze solidni
lekarze wyjezdzaja za granice, a w kraju w wiekszosci zostaja tacy, ktorzy -
niekoniecznie wyuczeni - dorabiaja sobie do pensyjek kombinatorstwem,
lapowkami, kilkoma dodatkowymi etatami w innych szpitalach cz ytez prawatna
praktyka. A potem co sie dziwic, ze nie ma komu wykonywac zabiegow, na ktore
czeka sie miesiacami, albo zabiegi wykonywane sa po "konowalsku" (z narazeniem
zycia pacjenta, bo lekarz jest przepracowany), a o godzinie 13 nawet izba
przyjec jest zamknieta na cztery spusty;) Przeciez to juz zakrawa na jakas
perwersje!!!! Wyświetl więcej postów z tematu




Strona 3 z 4 • Znaleziono 235 rezultatów • 1, 2, 3, 4

Design by flankerds.com